Polecamy
Kto jest online?
Naszą witrynę przegląda teraz 6 gości 
Statystyki od 2015.02.06
Wizyty [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
49
458
497

-39
W tym roku:
Last year:
98246
71417
+26829
Strona główna Uczestnicząc w Liturgii

Świętując Oktawę Wielkanocy zwrócił moją uwagę fragment (J 20, 11) o Marii Magdalenie, która stała przed grobem płacząc. Nic dziwnego, była tą, która znała Jezusa i miała trudność ze zrozumieniem dobrze tego co się wydarzyło. Spotkanie z Nim osuszyło te łzy i skupiło jej uwagę na Jego Słowie i działaniu zgodnie z tym, co do niej powiedział.

Moje łzy pojawiają się w trochę innym momencie. Kiedy mam trudność w zrozumieniu tego co się dzieje zazwyczaj krzyczę, złoszczę się z bezsilności i chcę wycofać się z tego co wcześniej podjęłam. Taka jest moja pierwsza reakcja, tuż przed spotkaniem i dialogiem z Bogiem, który zaczynam od stwierdzeń, że nie rozumiem zdarzeń, ludzi, ich reakcji i motywacji, a przede wszystkim, że nie rozumiem, po co Bóg daje mi takie doświadczenie.

Kiedy zadaję Mu te wszystkie pytania, jakie się we mnie pojawiają, słucham i zaczynam dostrzegać powoli sens i logikę Jego działania. Widzę jak wyprowadza mnie z tego co trudne i niezrozumiałe, budząc konkretne i konstruktywne myślenie. I wtedy z moich oczu zaczynają płynąć łzy, z którymi zupełnie nie mogę sobie poradzić, w żaden sposób nie umiem ich powstrzymać. Jakby musiały przemyć moje oczy, żebym dobrze zobaczyła Boże rozwiązanie i mój w nim udział. Wtedy rodzi się we mnie wewnętrzne pragnienie i muszę dokonać wyboru, który staje się motorem do działania, współpracy z Bogiem, wypełnienia zadania. I czasem jest mi dane oglądać dobre owoce, ale jeśli nawet nie są wcale takie oczywiste dla wszystkich, to i tak w sobie dostrzegam rozwój, radość, pokój i wdzięczność.

gz

Bóg powiedział do Jozuego: „Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską”. (Joz 5,9a.10-12)
Minęło ponad 40 lat od wyjścia z Egiptu. Od ponad 40 lat są wolni od jarzma egipskiego.
Dlaczego zatem - Dzisiaj?

Więcej…

Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić.  (Rdz 15,5)
 

Dziś na niebie dzieją się fantastyczne rzeczy. Już nie tylko liczymy gwiazdy, latamy w kosmos, ale zaglądamy w najdalsze zakątki naszej galaktyki. Nie jestem specjalistką od gwiazd, więc niech zostanie tylko tyle.

Abram dostał obietnicę własności kraju. Nie lada obietnica, na miarę Boga.
Obietnica dana Abramowi została przypieczętowana zawarciem umowy, przymierzem we krwi, krwi zwierząt.
Krew jest symbolem życia. Gwarancją spełnienia obietnicy jest życie.

Już nie w niebie ale trochę bliżej ziemi, bo na górze Tabor też zdarzyło się coś niecodziennego. (Łk 9,28b-36)

Więcej…

Jakub Szymczuk /Foto Gość Całe stworzenie oczekuje naszego nawrócenia

"Wielki Post" Syna Bożego polegał na tym, że wyszedł On na pustynię, aby wprowadzić stworzenia na nowo do tego ogrodu komunii z Bogiem, który był wcześniej niż grzech pierworodny. Niech nasz Wielki Post będzie kroczeniem po tej samej ścieżce – stwierdził Ojciec Święty w swoim orędziu na rozpoczynający się w tym roku 6 marca Wielki Post.

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Wielki Post 2019 roku

«Stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych»
(Rz 8,19)

Więcej…

 Pragnę przytoczyć piękny komentarz ks. M Łukasika do dzisiejszej Ewangelii ze strony Deon.pl:
 

„Przebicie Serca Jezusa włócznią nie było zwykłym zbiegiem okoliczności. Było dziełem złych ludzi, ale stało się też znakiem, że zło czynione przez nas dotyka samej głębi Boga - Jego Serca. Grzech nie jest jakimś tam zwykłym kłopotem Pana Boga. Jest głęboką raną, ponieważ niszczy nas - Jego ukochane dzieci.

Przebite (zabite) Serce Boga nie umiera, ale nadal żyje. Wypływa z niego krew i woda, czyli po prostu życie. Wypływa również po Jego śmierci, a właściwie dzięki niej, bo Jego śmierć nie jest końcem życia, ale triumfem nad złem. Bicia tego Serca nie da się zatrzymać.”

Zatrzymajmy się dziś na chwilę.

Dziś i zawsze być bliżej Ciebie chcę, bliżej Twego Serca tak, abym słyszała Jego bicie.


https://www.youtube.com/watch?v=WyxXGdG3-Io&list=RDWyxXGdG3-Io&t=14

 

 

gn

Nie formalizujmy nabożeństw majowych

Maciej Rajfur /Foto Gość Biskup Jacek Kiciński zachęca do przyjęcia stylu duchowości Maryjnej

- Często ograniczamy się do wystawienia Najświętszego Sakramentu, litanii w formie czytanki, błogosławieństwa i do domu. Nie zatrzymujmy się na pobożności, ale odkryjmy w maju na nowo piękno duchowości maryjnej - zachęca o. bp Jacek Kiciński CMF.

Pobożność to praktyki, natomiast duchowość to styl życia. I my czasem koncentrujemy się na tej pierwszej, zapominając o drugiej. W Litanii Loretańskiej wychwalane są przymioty, które ukazują nam piękno, a zarazem majestat Maryi.

- Dzisiaj te określenia wydają się być może nieosiągalne. Wysławiamy przecież Królową. Tę, która jest w pełni majestatu nieba itd. Warto zwrócić jednak uwagę na Maryję w życiu codziennym. Przybliżajmy Ją innym jako naszą Matkę, która towarzyszy nam i uczestniczy w naszym życiu, która może wszystko uczynić, wstawiając się do swojego Syna. Ukazujmy ciepło Maryi - apeluje bp Kiciński.

Jak tłumaczy, duchowość to styl życia, a więc warto przyjąć styl życia Maryi, czyli Jej sposób myślenia, patrzenia i czynienia. - Styl duchowości Maryjnej polega na dużym zaufaniu wobec Boga, to nieustanne dawanie pierwszeństwa Bogu, wskazywanie na Jezusa w myśl słów: „Uczyńcie wszystko, co mówi wam Syn”. Duchowość Maryjna uczy nas wierności i trwania pod krzyżem, ponieważ Maryja jest świadkiem Bożej miłości - naucza biskup pomocniczy archidiecezji wrocławskiej.

Świętą Bożą Rodzicielkę nazywa ciepłem Kościoła, ponieważ jest matką kochającą. Nadaje ciepły klimat Kościołowi swoją delikatnością i subtelnością. - To mnie najbardziej w Niej ujmuje. A nie ma co ukrywać, że ten klimat kobiecości bywa niewidoczny w Kościele, a objawia się w cieple, bezinteresowności, oddaniu i zaufaniu. Maryja uczy nas bliskości, ale proszę nie mylić tego z sielanką czy cukierkowatością. Chodzi o autentyczne przeżywanie wiary, która charakteryzuje się empatią wobec innych - mówi bp Jacek.

Dziś w Kościele potrzebujemy zauważenia drugiego człowieka, zatrzymania się nad nim. I Maryja nam na to wskazuje. Ociepla Kościół swoim sercem i miłością. Uczy dyskrecji. Pokazuje nam, gdzie szukać Jezusa, gdy Go zagubimy. Tworzy taki autentyczny klimat przeżywania wiary.

- Zachęcajmy młodych ludzi do uczestnictwa w nabożeństwach majowych. Duży krok do przodu zrobiliśmy w Kościele, jeśli chodzi o Roraty. W wielu parafiach po modlitwie organizuje się różne spotkania, np. śniadanie dla dzieci. Myślę, że majówka może być równie pięknie przeżywana z elementami dodatkowymi. I nie chodzi o samo uatrakcyjnienie, ale o ocieplenie tego nabożeństwa. Pokażmy Maryję jako Matkę wychodzącą do człowieka - proponuje biskup.

Jako przykład podaje wspólną agapę, piknik lub spacer. - Często ograniczamy się do pobożności maryjnej, a więc wystawienia Najświętszego Sakramentu, litanii w formie czytanki, błogosławieństwa i do domu. Trochę sformalizowaliśmy to nabożeństwo - uważa bp Jacek.

Przypomina, że często nabożeństwa majowe są połączone z Eucharystią. W głowie młodego człowiek od razu rodzi się myśl: „Będzie długo”. - Może warto przemyśleć nową formę nabożeństw majowych, np. przesunąć je dla młodych rodzin na późniejszą porę. Dzisiaj godz. 18 dla wielu osób jest nie do osiągnięcia, choćby ze względu na pracę zawodową czy obowiązki domowe. A dzień w maju trwa coraz dłużej, więc mamy taką możliwość - proponuje bp Jacek. I dodaje, że takie nabożeństwo można zakończyć pięknie Apelem Jasnogórskim.

Duszpasterstwo tradycyjnie musi być nieustannie ożywiane nowymi pomysłami, które będą wychodzić do drugiego człowieka. I to wyzwanie dla kapłanów. Papież Franciszek, jak zauważa bp Jacek, podpowiada często księżom rozeznawanie i towarzyszenie. - Musimy przemyśleć, co w danej sytuacji mamy zrobić, aby towarzyszyć ludziom na drodze wiary. Sprawmy, by majówki stały się wspaniałym przeżyciem rodzinnym - mówi biskup pomocniczy archidiecezji wrocławskiej.

Czy 3 maja jest obowiązek uczestnictwa we Mszy św.?

HENRYK PRZONDZIONO /Foto Gość

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski nawiązuje do ważnych dla Polaków wydarzeń.

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, przypadająca 3 maja jest ważnym dla Kościoła w Polsce dniem, dlatego w większości parafii Msze organizuje się według porządku niedzielnego. Nie jest to jednak święto nakazane, co oznacza, że wierni nie są zobowiązani do uczestnictwa we Mszy św.

Listę świąt nakazanych, w których – oprócz wszystkich niedziel – katolik ma obowiązek uczestniczyć we Mszy św. i powstrzymać się od prac niekoniecznych, reguluje Kodeks prawa kanonicznego. KPK zastrzega, że „Konferencja Episkopatu może jednak, za uprzednią aprobatą Stolicy Apostolskiej, niektóre z dni świątecznych nakazanych znieść lub przenieść na niedzielę”.

Tak więc katolik w Polsce – według obecnych przepisów – jest zobowiązany do uczestnictwa we Mszy św. w każdą niedzielę, a także w następujące święta nakazane:

Świętej Bożej Rodzicielki Maryi - Nowy Rok (1 stycznia)
Objawienie Pańskie (6 stycznia)
Wniebowstąpienie Pańskie w VII Niedzielę Wielkanocy (nie czwartek!)
Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej - Boże Ciało (czwartek po Uroczystości Trójcy Przenajświętszej)
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny - Matki Boskiej Zielnej (15 sierpnia)
Wszystkich Świętych (1 listopada)
Boże Narodzenie (25 grudnia)

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski nawiązuje do ważnych dla Polaków wydarzeń: obrony Jasnej Góry w czasie szwedzkiego „potopu” i do ślubów króla Jana Kazimierza, w których powierzył królestwo opiece Matki Bożej, a także do uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

Kościół zachęca wiernych, aby – pomimo, że nie mają takiego obowiązku – uczestniczyli w tym dniu we Mszy św.

"W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: "Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?"  On odrzekł: "Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: "Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami"".  Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę." Mt 26, 17-19

Święta trzeba przygotować. Same się nie zrobią. Ktoś to musi zrobić.
Dlatego nie budzi zdziwienia pytanie uczniów: Gdzie mamy ją przygotować? Konkretnie, gdzie?
"Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka"
Parę wersetów wcześniej dowiadujemy się, że Jezus znów przebywa w Betanii, tylko w domu Szymona Trędowatego. Mają zatem iść do Jerozolimy, do "znanego im człowieka", aby tam przygotować Paschę.
W relacji św. Marka uczniowie otrzymują bardziej precyzyjne wskazówki: ""Idźcie do miasta, a spotka was człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim  i tam, gdzie wejdzie, powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas". Mk 14,13-15.

Czy ktoś z nas dzisiaj by trafił?

Więcej…

«Rzekł do Niego Szymon Piotr: "Panie, dokąd idziesz?" Odpowiedział mu Jezus: "Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz". Powiedział Mu Piotr: "Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie". Odpowiedział Jezus: "Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz." J 13,36-38

Jak to, Panie? Dokąd idziesz?
Chodziliśmy z Tobą przez trzy lata. Zostawiliśmy rodziny, pracę, zobowiązania, aby być z Tobą.
Bo wierzyliśmy. Ja wierzyłem, że jesteś Mesjaszem, który miał przyjść.
Widziałem na własne oczy wszystkie Twoje cuda, chodziłem po wodzie do Twoich Rąk.
Jak możesz iść tam sam, Panie?
Oni Cię zabiją.