Polecamy
Kto jest online?
Naszą witrynę przegląda teraz 16 gości 
Statystyki od 2015.02.06
Wizyty [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
349
397
332

+65
W tym roku:
Last year:
74798
71417
+3381
Strona główna PRZECZYTANE w sieci

Franciszek: Bycie zbawionym jest tak piękne...

RADIO WATYKAŃSKIE |

Msza nie jest spotkaniem towarzyskim, ale prawdziwą obecnością Boga pośród nas.

Franciszek: Bycie zbawionym jest tak piękne... FRUSTACI /PAP/EPA

Pamięć o zbawieniu nie może stawać się tylko czymś, co robimy z przyzwyczajenia. Franciszek mówił o tym na porannej Eucharystii w kaplicy Domu św. Marty. Także dziś wśród koncelebransów było ośmiu kardynałów, z którymi Papież w tych dniach omawia sprawy związane z reformą Kurii Rzymskiej.

Nawiązując do czytania z Księgi Nehemiasza Franciszek przypomniał, że kiedy Ezdrasz przyniósł księgę Prawa Mojżeszowego, które Pan nadał Izraelowi, ludzie płakali z radości. Wspominanie stało im się bliskie i dotknęło ich serc, ponieważ doświadczyli bliskości zbawienia – mówił Papież.

„To jest ważne nie tylko przypadku wielkich wydarzeń historycznych, ale także w różnych chwilach naszego życia: wszyscy pamiętamy o zbawieniu, wszyscy. Zastanawiam się jednak, czy ta pamięć jest nam bliska, czy też trochę odległa, rozproszona, archaiczna, taka muzealna… która odeszła sobie daleko od nas. A kiedy pamięć nie jest bliska, kiedy nie mamy doświadczenia bliskości pamięci, ulega ona transformacji i staje się zwykłym wspomnieniem” – powiedział Papież.

To jest jedna z zasad życia chrześcijańskiego. Kiedy pamięć o zbawieniu jest nam bliska, rozpala nasze serca i napełnia radością – mówił Franciszek.

„Ta radość jest naszą siłą. Radość bliskości pamięci. Natomiast pamięć oswojona, która oddala się od nas i staje się zwyczajnym wspomnieniem, nie rozpala serca, nie daje nam radości, nie daje nam siły. To spotkanie z pamięcią jest wydarzeniem zbawczym, jest spotkaniem z miłością Boga, który wszedł w naszą historię i nas odkupił. To jest spotkanie dające zbawienie. Bycie zbawionym jest tak piękne, że trzeba się radować” – powiedział Papież.

Franciszek podkreślił, iż podczas Mszy często się nudzimy właśnie dlatego, że prawdziwa pamięć o zbawieniu jest dla nas tylko odległym wspomnieniem, a nie żywą bliskością.

Zaszczytna praca dla wzrostu pokory

Rozpoczynające się dziś obrady "Rady Kardynałów" powinny uczynić wszystkich bardziej pokornymi i ufnymi Bogu, by Kościół mógł dawać ludziom piękne świadectwo. Mówił dziś o tym papież Franciszek sprawując w Domu Świętej Marty poranną Mszę św. wraz z purpuratami stanowiącymi to gremium.

Zaszczytna praca dla wzrostu pokory Henryk Przondziono /GN Franciszek przypomniał słowa Benedykta XVI, że Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, lecz na mocy przyciągania, świadectwa

Ojciec Święty wyszedł od czytanego dziś w liturgii fragmentu Ewangelii (Łk 9,51-56), gdzie Pan Jezus zganił dwóch apostołów, którzy chcieli aby ogień zstąpił z nieba i zniszczył tych, którzy nie chcieli ich przyjąć. Zaznaczył, iż chrześcijanin nie obiera drogi zemsty, lecz idzie drogą pokory i łagodności. Odnosząc się do obchodzonego dziś wspomnienia św. Teresy od Dzieciątka Jezus wskazał, że także i my powinniśmy uczyć się pokory, czułości, dobra, łagodności. "Prowadzi nas ku temu miłość i świadomość, że znajdujemy się w rękach Boga. Kiedy to odczuwamy, to nie mamy ochoty sprawiać, by z nieba zstępował na kogoś ogień" - mówił Ojciec Święty.

"Przychodzi inny duch, duch owej miłości, która wszystko znosi, wszystko przebacza, nie wynosi się, pokornej, nie szukającej siebie. Ktoś mi może powiedzieć - a byli pewni filozofowie, którzy tak myśleli - że było by to jakby upokorzenie ludzkiego majestatu, wielkości człowieka. Jest to bezpłodne! Mądry Kościół uczynił tę pokorną, małą świętą, ufającą Bogu, łagodną patronką misji" - stwierdził papież.

Ojciec Święty wskazał, że na tym właśnie polega moc Ewangelii, której najwznioślejszym momentem jest upokorzenie Jezusa. Przypomniał słowa Benedykta XVI, który zaznaczył, że Kościół nie wzrasta przez prozelityzm, lecz na mocy przyciągania, świadectwa.

"A kiedy ludzie, ludy widzą to świadectwo pokory, łagodności, poczciwości, to odczuwają potrzebę o której mówi prorok Zachariasz: `Chcemy iść z wami!`. Ludzie odczuwają tę potrzebę w obliczu świadectwa miłosierdzia, tej pokornej miłości, bez arogancji, nie wystarczającej, pokornej, która adoruje i służy" - powiedział Ojciec Święty.

Papież dodał, że miłość jest prosta: polega na uwielbieniu Boga i służeniu bliźnim. Właśnie to świadectwo sprawia rozwój Kościoła. Wskazał, że właśnie dlatego przykład św. Teresy od Dzieciątka Jezus sprawia, że ludzie mówią: "Chcemy iść z wami!". Zakończył swoją homilię nawiązując do rozpoczętego dziś w Watykanie spotkania "Rady Kardynałów":

"Dzisiaj tu, w Watykanie rozpoczyna się spotkanie kardynałów-doradców, którzy koncelebrują Mszę św. Prośmy Pana, aby nasza dzisiejsza praca uczyniła nas pokorniejszymi, łagodniejszymi, bardziej cierpliwymi wobec wszystkich, bardziej ufnymi wobec Boga, aby w ten sposób Kościół mógł dawać piękne świadectwo ludziom i widząc Lud Boży, widząc Kościół, odczuwali pragnienie, aby iść z nami!" - zakończył homilię papież Franciszek.

Jezus jest naszą bramą

Jezus jest naszą bramą prowadzącą do zbawienia, pozwólmy, aby wkraczał On coraz bardziej w nasze życie - powiedział Franciszek w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański 28 sierpnia w Watykanie.

Jezus jest naszą bramą OSSERVATORE ROMANO / PAP/EPA Papież spotyka się z japońskimi studentami

Oto polski tekst przemówienia Ojca Świętego:

Drodzy bracia i siostry,

Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas do rozważania tematu zbawienia. Jezus wychodzi z Galilei do Jerozolimy, a po drodze - jak mówi ewangelista Łukasz - ktoś podszedł i zapytał Go: "Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?" (13,23). Jezus nie odpowiada wprost na to pytanie: ważna jest wiedza nie o tym, jak wielu będzie zbawionych, ale raczej o tym, jaka jest droga zbawienia. Tak więc na pytanie to Jezus odpowiada słowami: "Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli" (w. 24). Co Jezus pragnie powiedzieć? Jakie to drzwi, przez które musimy wejść? I dlaczego Jezus mówi o ciasnych drzwiach?

Obraz drzwi wielokrotnie powraca w Ewangelii i przypomina o drzwiach domu, ogniska domowego, gdzie znajdujemy bezpieczeństwo, miłość i ciepło. Jezus mówi nam, że są drzwi, które pozwalają nam wejść do rodziny Bożej, do ciepła domu Bożego, do wspólnoty z Nim. Tymi drzwiami jest sam Jezus (por. J 10,9). On jest drzwiami, przejściem do zbawienia. On nas prowadzi do Ojca. A brama, którą jest Jezus, nigdy nie jest zamknięta, jest zawsze otwarta, te drzwi nigdy nie są zamknięte, i to dla wszystkich, bez różnicy, bez wyjątku, bez przywilejów. Ponieważ, jak wiecie, Jezus nikogo nie wyklucza. Ktoś z was być może mi powie: "Ale, ojcze, z pewnością ja zostałem wykluczony, gdyż jestem wielkim grzesznikiem: popełniłem złe uczynki, zrobiłem ich tak wiele w życiu..." Nie, nie jesteś wykluczony! Właśnie dlatego jesteś wybrany, gdyż Jezus wybiera grzesznika, zawsze. Aby mu wybaczyć, aby go kochać ... Jezus czeka na ciebie, aby cię przygarnąć ... Nie bój się: On na ciebie czeka. Odżyj, bądź odważny, aby wejść przez Jego drzwi. Wszyscy są zaproszeni do przekroczenia tej bramy, do przekroczenia wrót wiary, aby wejść w Jego życie, i pozwolić Jemu wejść w nasze życie, aby On je przemienił, odnowił, obdarzył je pełną i trwałą radością.

Dziś przechodzimy przed wieloma drzwiami, które zapraszają do wejścia, obiecując szczęście, które trwa tylko chwilę, będące celem samym w sobie i które nie ma przyszłości. Ale ja was pytam: a my przez jakie drzwi chcemy wejść? I kogo chcemy wpuścić przez drzwi naszego życia? Chciałbym powiedzieć dobitnie: nie lękajmy się przekroczyć bramy wiary w Jezusa, pozwolić, aby coraz bardziej wchodził On w nasze życie, abyśmy wychodzili ze swych egoizmów, ze swego zamknięcia, ze swej obojętności wobec innych. Jezus bowiem oświetla nasze życie światłem, które nigdy nie gaśnie. Nie jest to sztuczne światło ani błysk, nie. Jest to spokojne światło, która trwa zawsze i daje nam pokój. Jest to więc światło, które spotykamy wtedy, gdy wchodzimy przez drzwi Jezusa.

Oczywiście brama Jezusa jest wąska, nie dlatego, że jest to sala tortur - nie, w żadnym wypadku! - ale dlatego, że wymaga od nas otwarcia naszych serc na Niego, uznania siebie grzesznikami, potrzebującymi Jego zbawienia, Jego przebaczenia, Jego miłości, pokory w przyjmowaniu Jego miłosierdzie i sprawienia, aby On nas odnowił. Jezus w Ewangelii mówi nam, że bycie chrześcijanami nie oznacza posiadania "etykietki". I ja was pytam: czy jesteście chrześcijanami z etykietki czy prawdziwymi? A każdy z was niech odpowie w głębi siebie, dobrze? ... Chrześcijanie nigdy nie mogą być z etykietki, ale mają być chrześcijanami naprawdę, z serca. Bycie chrześcijanami oznacza życie i świadczenie o wierze w modlitwie, w dziełach miłosierdzia, w krzewieniu sprawiedliwości, w czynieniu dobra. Przez wąską bramę, którą jest Chrystus, musi przejść całe nasze życie.

Maryję Pannę, Bramę Niebios, prośmy, aby pomogła nam przekraczać podwoje wiary, pozwolić, aby Jej Syn przemienił nasze życie, tak jak przemienił Jej życie, aby przynieść wszystkim radość Ewangelii.

***

Po odmówieniu modlitwy maryjnej i udzielenie wszystkim zgromadzonym błogosławieństwa apostolskiego Ojciec Święty powiedział: 

Z wielkim bólem i niepokojem nadal śledzę sytuację w Syrii. Narastanie przemocy w wojnie bratobójczej, z coraz częstszymi rzeziami i aktami okrucieństwa, które wszyscy mogliśmy zobaczyć także w strasznych obrazach ostatnich dni, pobudza mnie po raz kolejny do stanowczego zabrania głosu, aby powstrzymać szczęk oręża. To nie konfrontacja daje perspektywy nadziei na rozwiązanie problemów, ale zdolność do spotkania i dialogu.

Z całego serca pragnę wyrazić swoją bliskość w modlitwie i solidarność ze wszystkimi ofiarami tego konfliktu, ze wszystkimi, którzy cierpią, zwłaszcza z dziećmi, i zachęcić do stałej nadziei na pokój. Zwracam się do społeczności międzynarodowej, aby była coraz bardziej wrażliwa na tę tragiczną sytuację i w pełni się zaangażowała, aby pomóc umiłowanemu narodowi syryjskiemu w znalezieniu rozwiązania wojny, która sieje zniszczenie i śmierć. Wszyscy razem módlmy się do Maryi Królowej Pokoju.

Na zakończenie papież pozdrowił obecnych na Placu pielgrzymów - rodziny, grupy i stowarzyszenia z Włoch i zagranicy, m.in. z Brazylii. A nawiązując do kończących się już wakacji życzył wszystkim "spokojnego i aktywnego powrotu do normalnych obowiązków, spoglądając z ufnością w przyszłość". Tradycyjnie też życzył wszystkim dobrej niedzieli i dobrego tygodnia.

Miłość siłą chrześcijan
 KAI | za info.wiara.pl
Papież podkreślił, że po przyjściu Jezusa na świat nie możemy działać tak, jakbyśmy nie znali Boga. Bóg ma oblicze, ma imię: Bóg jest miłosierdziem, jest życiem, które daje siebie.

Papież Franciszek w Castelgandolfo
Słowo Ewangelii nie zezwala na użycie siły w celu szerzenia wiary. Jest dokładnie odwrotnie: prawdziwą siłą chrześcijanina jest moc prawdy i miłości, która prowadzi do wyrzeczenia się wszelkiej przemocy. Wiara i przemoc są nie do pogodzenia - mówił papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym południową modlitwę Anioł Pański na placu św. Piotra w Watykanie.

Drodzy bracia i siostry!

W dzisiejszej liturgii słyszymy następujące słowa Listu do Hebrajczyków: "Winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala" (Hbr 12,1-2). Jest to wyrażenie, które należy szczególnie podkreślić w obecnym Roku Wiary. Także i my przez cały ten rok patrzymy na Jezusa, ponieważ wiara, która jest naszym "tak" dla synowskiej relacji z Bogiem, pochodzi od Niego: On jest jedynym pośrednikiem tej relacji między nami a naszym Ojcem, który jest w niebie. Jezus jest Synem, a my w Nim jesteśmy dziećmi.

Ale słowo Boże dzisiejszej niedzieli zawiera również pewne słowo Jezusa, które stawia nas w trudnej sytuacji, i które należy wyjaśnić, w przeciwnym razie może zrodzić ono do nieporozumień. Jezus mówi do swoich uczniów: "Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam" (Łk 12,51). Co to znaczy? Oznacza to, że wiara nie jest czymś dekoracyjnym, ozdobnym. Nie jest przyozdobieniem życia odrobiną religii. Nie! Wiara pociąga za sobą wybranie Boga jako podstawowe kryterium życia, a Bóg nie jest pustką, nie jest czym neutralnym, Bóg jest miłością! Po przyjściu Jezusa na świat nie możemy działać tak, jakbyśmy nie znali Boga. Bóg ma oblicze, ma imię: Bóg jest miłosierdziem, jest wiernością, jest życiem, które daje siebie. Dlatego Jezus mówi: przyszedłem, aby przynieść rozłam. Nie znaczy to, że Jezus chce dzielić ludzi między sobą, wręcz przeciwnie, Jezus jest naszym pokojem, jest pojednaniem! Ale ten pokój nie jest neutralnością, nie jest kompromisem za wszelką cenę. Pójście za Jezusem oznacza wyrzeczenie się zła, egoizmu i wybranie dobra, prawdy, sprawiedliwości, nawet gdy wymaga to poświęcenia i rezygnacji z własnych interesów. A to dzieli, wiemy o tym, rozbija nawet najbliższe więzi. Ale uwaga: to nie Jezus dzieli! On ustanawia kryterium: żyć dla siebie albo żyć dla Boga i dla innych, być obsługiwanym lub służyć, być posłusznym własnemu "ja" lub być posłusznym Bogu. Właśnie w takim sensie Jezus jest "znakiem sprzeciwu" (por. Łk 2, 34).

Tak więc to słowo Ewangelii nie zezwala na użycie siły w celu szerzenia wiary. Jest dokładnie odwrotnie: prawdziwą siłą chrześcijanina jest moc prawdy i miłości, która prowadzi do wyrzeczenia się wszelkiej przemocy. Wiara i przemoc są nie do pogodzenia.

Drodzy przyjaciele, nawet wśród krewnych Jezusa byli tacy, którzy w pewnym momencie nie podzielali jego sposobu życia i głoszenia, jak nam mówi Ewangelia (por. Mk 3, 20-21). Ale jego Matka zawsze wiernie za nim szła, kierując wzrok swego serca na Jezusa, Syna Boga najwyższego i na Jego tajemnicę. I w końcu, dzięki wierze Maryi, krewni Jezusa staną się częścią pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej (por. Dz 1,14). Prośmy Maryję, aby pomogła także nam byśmy wzrok mieli utkwiony w Jezusie i szli za Nim zawsze, nawet wtedy, gdy to kosztuje.

[po modlitwie:] Drodzy bracia i siostry!

Pozdrawiam was wszystkich z miłością, Rzymian i pielgrzymów, rodziny, grupy parafialne, młodzież...

Pozdrawiam polską grupę folklorystyczną z Edmonton w Kanadzie.

Specjalne pozdrowienia kieruję do młodych z Brembilla koło Bergamo, i błogosławimy pochodnię, którą zaniosą pieszo z Rzymu do swego regionu. Pozdrawiam także młodych z Altamura.

Wszystkim życzę miłej niedzieli i smacznego obiadu! Do zobaczenia!



Nie musieliśmy kluczyć po pustyni w poszukiwaniu wody życia. Nie zacieraliśmy za sobą śladów w obawie przed pościgiem nieprzyjaciela. Oczy nie bolały od wypatrywania ziemi obiecanej. Manny nie zabrakło. Przeciwnie. Pan wylewał z obfitości łaskę po łasce. Prorocy przepowiadali z mocą. Oczy nasze oglądały powrót Pana na Syjon. Drzwi namiotu Spotkania czekały zawsze otwarte. Podnosiły się kolana zemdlałe. Rozbłyskały lampy o nikłym płomyku. Prostowały trzciny nadłamane. Nie zabrakło chleba proszącym i wody łaknącym. Nie wyczerpał się dzban mąki i baryłka oliwy. Mogliśmy śpiewać, klaskać i tańczyć. A mimo to zawodziliśmy płaczem zawodowych płaczek.

Co jeszcze musi uczynić Bóg, byśmy uwierzyli w szczęście naszych oczu?

Czytania mszalne rozważa ks. Włodzimierz Lewandowski

Więcej artykułów…