Polecamy
Kto jest online?
Naszą witrynę przegląda teraz 17 gości 
Statystyki od 2015.02.06
Wizyty [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
8
206
326

-120
W tym roku:
Last year:
30086
71417
-41331
Strona główna Wydarzenia minione

 

Skończył się okres zwykły, zaczyna się okres przygotowania paschalnego, a ja chce się podzielić swoimi przemyśleniami o Bożym Narodzeniu, a właściwie o Wcieleniu Syna Bożego... Może już trochę po niewczasie, ale może jednak...

Może dlatego, że wiara jest dynamiczna i nie zamyka się tylko do świąt, rytuałów, obrzędów, ale do relacji z żywym Bogiem!
''Wiara zaś rodzi się ze słyszenia, a tym co się słyszy jest Słowo Chrystusa.' (Rz 10,17)

 

Więcej…


/fot.internet/

Więcej…

Gloria! Gloria in excelsis Deo!

"Nie lękajcie się! Nasz Ojciec jest cierpliwy, kocha nas, daje nam Jezusa, aby prowadzić nas na drodze do ziemi obiecanej.(...)
Łaską, która ukazała się światu jest Jezus, narodzony z Maryi Dziewicy, prawdziwy człowiek i prawdziwy Bóg. Wszedł On w naszą historię, dzielił naszą drogę. Przyszedł, aby nas wyzwolić z ciemności i dać nam światło. W Nim ukazała się łaska, miłosierdzie, czułość Ojca: Jezus jest Miłością, która stała się ciałem. Jest nie tylko nauczycielem mądrości, nie jest jakimś ideałem, do którego dążymy i wiemy, że jesteśmy od Niego nieubłaganie dalecy, ale jest sensem życia i historii, który rozbił swój namiot pośród nas." Te wspaniałe słowa papieża Franciszka niech posłużą nam za życzenia w tym świątecznym czasie.

Dla wszystkich odwiedzających naszą stronę: gości i sympatyków, dla wszystkich utożsamiających się ze Wspólnotą i bliskich naszym sercom, oraz dla każdego szukającego sensu swojego życia:

Jezus narodził się dla nas, rozbił swój namiot pośród nas, zobaczmy Go!

Tego życzymy wszystkim.

Wspólnota Paschy Tu i Teraz

Przychodzi taki czas, kiedy z domu odchodzą zwykle, najpierw dzieci, potem współmałżonek (choć kolejność bywa różna). Powstaje pustka, w miejsce której wciska się samotność. Jest to czas, z którym niekiedy trudno sobie poradzić.
Podczas pewnej spowiedzi kapłan rozeznał mój stan emocji i zadał mi pytanie "czy piję poranną kawę?". Byłam zdziwiona tym pytaniem i odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że tak. „Zaproś na nią Jezusa” odparł.
Po powrocie do domu (bo było to w Domu Rekolekcyjnym w Św. Katarzynie) następnego dnia rano zrobiłam dla siebie kawę, postawiłam na stole, zaprosiłam Jezusa i podjęłam jak zwykle modlitwę. Najpierw Słowo Boże z dnia, następnie komentarz do Słowa, potem modlitwa Liturgią Godzin, w której między innymi są elementy uwielbienia i prośby. Modlitwa ta sprawia, że serce się otwiera i następuje rozmowa, Jezus jest blisko, a więc powierzam Mu wszystkie sprawy mnie zajmujące.   Jest to piękny poranny czas kiedy nie jestem już sama, a i cały dzień czuję obecność kochającego Boga. Zachęcam, zaproście Jezusa na kawę, a On pomoże Wam przeżywać samotność.                                                                                   

 

Szczęść Boże.
Lusi

...Długo czekałam na okazję, by przyjechać na sławnego "Wlisa" i wreszcie Pan dał łaskę... dzięki Ci Jezu!
Jestem na takim etapie życia, że muszę parę istotnych rzeczy przeorganizować, muszę PRZEJŚĆ przez tą straszną ( jak by nie było) pustynię do nowej ziemii...Na rekolekcjach?? Wiele, wiele nadzieji i taki spokój, że na pewno tam dojdę, sama nigdy w życiu nie dam rady, ale we wspólnocie, to już inna bajka, milion razy łatwiej!
Szukałam takich rekolekcji, które by mnie wyciszyły i uspokoiły, żadnych niepotrzebnych doznań i pseudo uniesień, i to właśnie znalazłam tutaj, w tym cudownym miejscu, Wadowicach, gdzie każde drgnienie powietrza mówi mi: zobacz tym powietrzem oddychał Wojtyła, taka mieścinka, a tak wielki człowiek, ty też potrafisz, na swoją miarę...! A więc rekolekcje pełne konkretów, fantastyczne nauczanie, treściwe, głęboko biblijne i jednocześnie tak żywe i radosne, nic z napuszonej suchej teologii, świetna atmosfera i te Lody!!! pycha!!

dziękuję wszystkim uczestnikom doli i niedoli, naszej wspólnej Paschy, dzięki!

Basia z Bradford

Przyjechałam na rekolekcje WLiS, czyli Wprowadzenia w Liturgię i Sakrament, bez konkretnego pragnienia, tylko aby zaliczyć kolejny etap… Nie miałam żadnych oczekiwań.
Bóg miał inny plan. Już na początku pokazał mi mojego „faraona”, oskarżyciela, szatana, który we mnie wznieca strach przed tym, co będzie, przed kalectwem, niepełnosprawnością, starością, osamotnieniem itd..
Jak Mojżesz opierałam się przed wyjściem z mojego Egiptu, ale Pan dał siłę, aby pokonać opory.
Strugi deszczu, w których szłam nocą, oczyszczały i zmienily moje myślenie. Zdałam sobie sprawę z kroczenia z Ludem do Boga Wiecznego.
Kim jest dla mnie drugi człowiek, dla kobiety silnej, która zawsze sobie radzi?
Oddech sióstr, które szły za mną i mnie asekurowały, co nadawało mi pewności w moim kroczeniu za Mojżeszem w wędrowce przez bezdroża nocy.
Pękła moja bańka mydlana samowystarczalności i dawania sobie rady.
Wiedza po tych rekolekcjach jest marna w moim umyśle, ale mam nadzieję, że Pan oświetli i poukłada to wszystko w mojej ograniczoności umysłowej.
Ufam, ze dokona „przewrotu” w moim myśleniu.
Chwala Panu!
Marianna

Więcej…



Ostatni rok mojego życia to czas, w którym Pan Bóg „wyprowadził mmnie z niewoli z Egiptu”. I tak, jak Izraelitów wyprowadził czyniąc cuda, tak i mnie. Dokonał w moim życiu cudów i znaków, dokonał wielkich rzeczy. Wyprowadził mnie „ciągnąc” za rękę. Ale tak jak dla Izraelitów, tak  i dla mnie okazało się, że wciąż tkwię w niewoli emocjonalnej, psychicznej, że niewola jest we mnie. Wciąż odwracałam się do tyłu i tęskniłam za czosnkiem i cebulą. I mimo tylu cudów i znaków, wciąż się chwieję, wątpię, pytam. Dziwiłam się Izraelitom, jak to możliwe, że oni upadali, wątpili, przecież tyle doświadczyli od Boga a teraz przeżywam to samo.

Uświadomiłam sobie, że oni wychodząc z Egiptu oprócz niewoli, zostawili tam swoje domy, sąsiadów, relacje, dobre wspomnienia i doswiadczenia i że ja muszę zrobić to samo.

Podczas spotkań w małych grupach, pojawiło się pytanie o imię Boga - jakim imieniem Bóg objawiał się w moim życiu. W ostatnim czasie to „Ojciec - Bóg potężny, który za mnie walczy, „Troszczyciel” - Bóg, ktory się o mnie troszczy.

Te rekolekcje, to czas uświadomienia sobie moich zniewoleń. Pomocne mi były kazania ks. Jacka (mam wrażenie, że skierowane tylko do mnie).  Oprócz uzależnienia od innej osoby, lęku, dowiedziałam się, że zniewoleniem może być również życzeniowe, marzeniowe myślenie, postrzeganie innej osoby, jak również i siebie.

Nocne Wyjście, to wyjście z psychicznego i emocjonalengo zniewolenia. Podczas drogi doświadczyłam, że Bóg czyni z nas Wspólnotę, Swój Lud.
Czasami w ciemnościach widziałam tylko nogi osoby idącej przede mną i stawiałam swoje tam, gdzie ona. Były też momenty, gdzie Jacek oświetlał bardziej „niebezpieczne” miejsca, głównie między kałużami wody i błota, wtedy kroczyliśmy pewniej. Gdy światło gasło, zapadała ogromna ciemność i pomimo, że niebezpieczeństwo minęło, to nic nie widziałam i nie wiedziałam gdzie iść.
To tak, jak w moim życiu. W czasie wielkich trudności, pozwalałam działać Bogu, pozwalałam się prowadzić, a gdy już było lepiej, to zaczynałam liczyć na swoje siły i się przewracałam.
Po zapaleniu paschału przez Andrzeja (Mojżesza), dopiero wtedy zobaczyłam prowadzącego, a właściwie  w dalszej wędrówce światło, które nas prowadziło. I świece niesione przez nas - lepiej oświetlało drogę, gdy były wzniesione wysoko i lepiej oświatlało światło niesione przez osobę idącą przede mną niż przeze mnie.
Odnowienie Przymierza chrztu i wszystkich przyrzeczeń. Bóg wlał pokój w moje serce - każde przymierze realizuję tu i teraz i w taki sposób w jaki Bóg tu i teraz pozwala mi realizować. To nie musi być w taki sam sposób, jak 20 lat temu, bo ono się dokonuje tu i teraz.

W tej chwili Bóg prowadzi mnie przez pustynię, prowadzi mnie do Ziemii Obiecanej, której owoców już teraz mogę smakować.

Dziękuję Panu za wszystkie owoce tych rekolekcji, za modlitwę wstawienniczą, w czasie której otrzymałam słowo wsparcia i prowadzenia na czas i doświadczenia, które są przede mną, a dzięki którym Bóg wyprowadza mnie z mojej wewnętrznej niewoli i prowadzi do Ziemii Obiecanej.
Chwała Panu.
Magda

Więcej…

 

Na rekolecje przyjechałem z mieszanymi uczuciami. W zeszłym roku o tej porze działałem jako wolontariusz w Chorzowie, zajmując się ludźmi chorymi, bezdomnymi. Potem cały rok nic, aż tu brat Andrzej zaprasza na rekolekcje. Skoro Duch prowadzi, nie odmawiam.
Wykłady trudne, a tu tyle do przemodlenia.
I wreszcie nocne Wyjście na wzór Wyjścia Izraelitów z Egiptu. Napisałem sobie na kartce swoje zatwardziałości i nałogi, palenie i walkę z moją cielesnością, które poszłī na spalnie.
Mojżesz prowadził nas po ciemku w deszczu. Niesamowita chwila rozpalenia ognia i światłość świecy, która nas prowadziła, gdy schodziliśmy. Wtedy zauważyłem, że już nie pada.
Bóg jest światłością, która wyzwoliła mnie z nałogów. Już się nie boję, mogę iść dalej.
Duch Św. prowadzi a Pan jest ze mną.
Śpiewam Mu pieśń radości.
Alleluja!
Chwała Panu, Bogu Izaaka, Jakuba, Mojżesza i mojemu.
Józef Piotr.

Więcej…

„Faryzeusze wyszli i odbyli naradę (dosł. zmówili się)
przeciw Jezusowi,
w jaki sposób Go zgładzić(dosł. zgubić).
Gdy się Jezus dowiedział o tym (dosł. rozpoznał to),
oddalił się (dosł. wycofał się) stamtąd.
A wielu (tłumy) poszło za Nim
i uzdrowił (dosł. uleczył) ich wszystkich.”
Mt 12,14-15


/Źródło: Rowińska Business Coaching./

Ileż to razy schodzą się ludzie, aby odbywać narady
przeciwko mnie,
aby znaleźć sposób na ….

Ileż to razy ja w spotkaniach z innymi (albo sama ze sobą)
odbywam naradę
przeciwko komuś,
aby znaleźć sposób na….

A Jezus oddala się, wycofuje się stamtąd
w obydwu przypadkach.

Zobaczyć to na czas.
Oddalić się razem z Nim
I zostać uleczonym
z bycia przeciwko komuś….

gn

Jak to jest narazić się, czasem w dobrej wierze, możnym tego świata?

Psychologia mówi, że nosimy w sobie obrazy „możnych” tego świata nawet do końca życia.
Obraz tych, którzy wszystko mogą, a którzy nadużyli swojej władzę wobec nas: rodzica, nauczyciela, policjanta i księdza.
Czasami te obrazy przypominają się nam w momentach podobnych wydarzeń.
Pierwszym odruchem jest przyjęcie postawy dziecka - uciec, schować się, przeczekać.
Dzisiaj młodzież nie ucieka a buntuje się i przyjmuje postawę agresywnego partnerstwa, które jest jednak inną formą dziecięcego tupania nóżkami.

Eliasz już się „wytupał”, Eliasz ukrył się na górze Horeb. Grota jest obrazem grobu.
Nie był tam sam. Bóg rzekł, aby wyszedł ze swojej kryjówki.
Aby stanął przed swoim Bogiem.
Nam się często wydaje, że to tak się dzieje od razu. Wyszedł, przeszła wichura, trzęsienie ziemi, powstał ogień i spotkanie, które wszystko wyjaśnia.
W życiu często jest tak, że te etapy przechodzi się latami.

/fot. Internet/

Więcej…

„Łaska wam i pokój niech będą udzielone obficie (gr. plēthyntheiē - oby został pomnożony) przez poznanie Boga i Jezusa, Pana naszego.
Tak samo Boska Jego moc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który powołał nas swoją chwałą i doskonałością.”  2 P 1,2-3

Łaska i pokój.
Dary Boże dla mnie jakże potrzebne każdego dnia. Potrzebne dziś.
Ale mogą być przeze mnie zupełnie niezauważone.
Mogę nie wiedzieć, że je mam.
Dzisiaj są mi dane, na dzisiaj.
Czy wiem o tym?