Polecamy
Kto jest online?
Naszą witrynę przegląda teraz 21 gości 
Statystyki od 2015.02.06
Wizyty [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
13
351
397

-46
W tym roku:
Last year:
74813
71417
+3396
Strona główna PRZECZYTANE w sieci

Jezuita: Przemoc należy do islamu

dodane 2015-01-10 18:51

RADIO WATYKAŃSKIE |/za info.wiara.pl/

Twierdzenie, że islam nie ma nic wspólnego z zamachami w Paryżu jest niedopuszczalną grą słów. Nie jest też prawdą, że islamowi obce jest stosowanie przemocy – podkreśla ks. prof. Samir Khalil Samir SJ z Papieskiej Instytutu Wschodniego, korygując tym samym powszechnie powtarzane w ostatnich dniach frazesy. Egipski islamolog przypomina, że atak terrorystów miał postać typowego dla islamu aktu zbrojnego w obronie religii.

Jezuita: Przemoc należy do islamu luigig / CC 2.0 Sarajewo
Meczet w stolicy Bośni i Hercegowiny

Więcej…

Kto miłuje Boga, jest człowiekiem wolnym

dodane 2015-01-09 13:12

PAP |

Papież Franciszek powiedział w piątek w kazaniu, że ten, kto kocha Boga, jest wolny. Takiej miłości, wolności i miękkości serca - mówił w czasie mszy papież - nie nauczy ćwiczenie jogi, kurs duchowości zen czy nawet katechezy.

ETTORE FERRARI /PAP/EPA

Podczas porannej mszy w Domu św. Marty w Watykanie Franciszek zauważył, że ludzie mogą mieć "serce z kamienia" z różnych przyczyn, na przykład z powodu bolesnych doświadczeń lub zamknięcia w sobie. Taka postawa prowadzi do dumy, poczucia samowystarczalności, wywyższania się ponad innych oraz próżności - dodał.

Według papieża dotyczy to także ludzi wierzących. Jego zdaniem są wśród nich tacy, którzy ciągle patrzą tylko na siebie. "Ci religijni narcyzowie mają twarde serce, bo są zamknięci i starają się bronić budując mury wokół siebie" - powiedział Franciszek i dodał, że są oni wierni literze prawa, które daje im bezpieczeństwo.

"Są jak ci w więziennej celi za kratami, to bezpieczeństwo bez wolności" - ironizował Franciszek. Wskazał, że od twardości serca uwolnić może tylko Duch Święty.

"Można zaliczyć tysiąc kursów katechezy, tysiąc kursów duchowości, tysiąc kursów jogi, zen i innych rzeczy. Ale to nigdy nie będzie w stanie dać wolności" - dodał papież. "Tylko Duch Święty jest zdolny przepędzić, przełamać tę twardość serca" - powiedział Franciszek w kazaniu.

O płodności i bezpłodności Kościoła

dodane 2014-12-19 21:55

RADIO WATYKAŃSKIE |

Kościół jest matką, a nie przedsiębiorcą. Takie stwierdzenie usłyszeli uczestnicy dzisiejszej papieskiej Mszy porannej w kaplicy Domu św. Marty.

 Niech w to Boże Narodzenie nasz Kościół otwiera się na dar Boży, niech da się zaskoczyć Duchowi Świętemu i niech będzie Kościołem rodzącym dzieci, Kościołem matką
Franciszek wyszedł w homilii od postaci dwóch kobiet uwolnionych w cudowny sposób od hańby bezpłodności, o czym słyszymy w dzisiejszej liturgii. Chodzi o matki biblijnego Samsona oraz Jana Chrzciciela. Jak zaznaczył Ojciec Święty, do tego grona można zaliczyć również Maryję, której pierwotna bezdzietność była związana z postanowieniem dziewictwa. Jest to swoisty symbol niemożności rodzaju ludzkiego, by postąpić krok naprzód bez Bożej pomocy.

„Z bezpłodności Pan ma moc wzbudzić nowe potomstwo, nowe życie – powiedział Papież. – Takie jest dzisiejsze przesłanie. Gdy ludzkość jest wycieńczona, niezdolna by iść dalej, przychodzi łaska, przychodzi Syn, przychodzi zbawienie. I to wycieńczone stworzenie czyni miejsce nowemu stworzeniu”.

Takie właśnie przesłanie Bożej nowości dociera do nas na Boże Narodzenie – zaznaczył Franciszek. A zatem potrzeba nam się otworzyć na Ducha Świętego, by przyjąć to „czynienie wszystkich rzeczy nowymi” przez Boga.

„To mi przywodzi na myśl naszą matkę Kościół i tak wiele rodzajów bezpłodności, jakich on doświadcza, gdy ciężar nadziei pokładanej w przykazaniach, ów pelagianizm, który wszyscy nosimy w sobie, staje się jałowy – stwierdził Ojciec Święty. – Wydaje się, że damy radę urodzić – i nic z tego. Kościół jest matką, a staje się nią tylko wówczas, gdy otworzy się na nowość Boga, na moc Ducha. Gdy przyzna się przed sobą, że robi wszystko, co może, ale już więcej nie daje rady, wówczas przychodzi Duch”.

Papież zachęcił zatem do spoglądania na żłóbek i rozważania tej duchowej niemożności ludu Bożego, prosząc o otwarcie się na płodność wiary.

„I dziś jest okazja, by pomodlić się za naszą matkę Kościół, za te wszystkie bezpłodności wśród ludu Bożego. Za jałowość egoizmu, władzy, gdy Kościół myśli, że może wszystko: przywłaszczać sobie sumienia ludzi, podążać drogą faryzeuszy i saduceuszy, iść drogą obłudy – wtedy Kościół jest niepłodny. Trzeba się modlić. Niech w to Boże Narodzenie nasz Kościół otwiera się na dar Boży, niech da się zaskoczyć Duchowi Świętemu i niech będzie Kościołem rodzącym dzieci, Kościołem matką. Bo często myślę, że w niektórych miejscach Kościół, bardziej niż matką, jest przedsiębiorcą” – dodał Ojciec Święty.

Franciszek: surowość jest znakiem słabości

dodane 2014-12-15 13:57

KAI |

Jezus czyni nas miłosiernymi względem ludzi, natomiast tym, którzy nie budują na Chrystusie grozi stawanie się surowymi, skoncentrowanymi na dyscyplinie zewnętrznej, przy wewnętrznej hipokryzji i oportunizmie - powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

Franciszek: surowość jest znakiem słabości PAP/EPA/CLAUDIO PERI Papież Franciszek

W swojej homilii Ojciec Święty odniósł się do dzisiejszej Ewangelii, (Mt 21,23-27), w której mowa o tym, że arcykapłani i starsi ludu pytali Jezusa, jakim prawem dokonuje swych dzieł. Franciszek zauważył, że samo to pytanie ukazuje hipokryzję ich serc. Nie interesowała ich bowiem prawda, tylko obrona własnych interesów. Zachowywali się zależnie od tego skąd powiał wiatr, byli jak chorągiewki na wietrze, niekonsekwentni - „kupczyli wolnością wewnętrzną, wiarą, ojczyzną wszystkim, za wyjątkiem pozorów”- zauważył papież. Dodał, że najważniejsze było dla nich dobre wyjście z sytuacji, byli oportunistami.

Ojciec Święty zauważył, że może zdaniem niektórych ludzie ci zachowywali prawo, w szabas nie chodzili więcej niż sto metrów, nigdy nie podchodzili do stołu, nie umywszy sobie wcześniej rąk i bez dokonania rytualnych ablucji. Byli bardzo pewni w swoich zwyczajach, ale były to jedynie pozory, z zewnątrz wydawali się mocni, ale ich serce było bardzo słabe, nie wiedzieli, w co wierzą. Dlatego ich życie z zewnątrz wydając się uregulowanym, było niestabilne, chociaż z zewnątrz byli gruboskórni. Natomiast Pan Jezus uczy nas, że chrześcijanin musi mieć serce silne, stabilne, wzrastające na skale, którą jest Chrystus, serce, które nie kupczy niczym z tego, co należy do skały, do istoty, do Chrystusa.

Franciszek zaznaczył, że dyscyplina nie jest sacrum i przypomniał, że kiedy Pius XII zliberalizował przepisy dotyczące postu eucharystycznego, wiele osób było zgorszonych. A chodziło jedynie o dyscyplinę Kościoła. Również dla faryzeuszy dyscyplina była ważniejsza, niż potrzeby żywych ludzi, ich serca były przegniłe, zdemoralizowane. To był ich dramat. Papież wyznał, że kiedy widzi takich ludzi, którzy ufność pokładają w przepisach, a nie w skale, którą jest Chrystus, to ma ochotę prosić Pana, żeby na ich drogę rzucił skórkę od banana, (podkreśl. - red.) aby upadłszy zawstydzili się swoją grzesznością, i dzięki temu spotkali Boga – Zbawiciela. „Za każdym razem, kiedy grzech nas zawstydza, spotykamy Pana, który nam przebacza, tak jak chorzy, którzy uciekali się do Pana, żeby ich uleczył” - zauważył. Ojciec Święty dodał, że ludzie prości nie błądzili, pomimo postawy owych uczonych w Piśmie, bo mieli zmysł wiary.

Papież zakończył swoją homilię następującą modlitwą: „Proszę Pana o łaskę, aby nasze serce było proste, jasne prawdą, którą On nam daje, i abyśmy mogli w ten sposób stać się sympatycznymi, przebaczającymi, rozumiejącymi innych, o sercu szerokim wobec ludzi, miłosiernymi. Nigdy nie potępiajmy, nigdy nie potępiajmy. Jeśli już chcesz potępić, potępiaj samego siebie, jeśli masz jakieś powody. Prośmy Pana o łaskę, aby nam dał to wewnętrzne światło, które nas przekonuje, że skałą jest tylko On a nie tyle spraw, które uważamy za ważne; niech On nam wskaże drogę, niech nam towarzyszy, poszerzy serce, aby mogło one podjąć problemy wielu osób i obdarza nas łaskę, której nie mieli faryzeusze, arcykapłani i starsi ludu: łaskę poczucia się grzesznikami” - powiedział Franciszek.

Kościół jest płodny, wychodząc z własnych ograniczeń

dodane 2014-12-09 14:07

KAI |

Radością Kościoła jest macierzyństwo, wyjście na poszukiwanie owiec zagubionych – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

Kościół jest płodny, wychodząc z własnych ograniczeń Roman Koszowski /Foto Gość Papież na Placu św. Piotra

Zaznaczył, że zadaniem Kościoła jest nie tyle doskonałość organizacyjna, ile bycie matką. Franciszek zachęcił do troski o bycie radosnymi chrześcijanami, obdarzonymi pociechą i czułością Jezusa.

Ojciec święty wyszedł od pierwszego dzisiejszego czytania liturgicznego (Iz 40,1-11), w którym prorok Izajasz zapowiada kres ucisku Izraela po niewoli babilońskiej. Mówiąc o konieczności otwarcia bram na Boże pocieszenie, papież zauważył, że lud potrzebuje pocieszenia, a jest nim już obecność Pana. Jednakże zazwyczaj uciekamy od pociechy; jesteśmy nieufni; wygodniej nam w tym, co znamy, co uważamy za własne, w naszych brakach, grzechach. Kiedy natomiast przychodzi Duch Święty i Jego pocieszenie, nadchodzi stan, którego nie potrafimy kontrolować - jest to powierzenie się Bożemu pocieszeniu – zaznaczył Franciszek. Podkreślił, że najmocniejszym pocieszeniem jest doświadczenie Bożego miłosierdzia i przebaczenia. Papież przypomniał słowa zawarte w 16 rozdziale Księgi proroka Ezechiela, gdzie mowa o wielu grzechach ludu, ale także wierności Boga, którego „zemstą” będą pociecha i przebaczenie. Tylko Bóg może bowiem naprawdę pocieszyć człowieka.

Następnie ojciec święty odniósł się do dzisiejszej Ewangelii, mówiącej o owcy zagubionej.

„Zastanawiam się, co jest pocieszeniem Kościoła. Tak jak ktoś doznaje pocieszenia, kiedy odczuwa miłosierdzie i przebaczenie Pana, tak Kościół świętuje i jest szczęśliwy, kiedy wychodzi ze swoich ograniczeń. W Ewangelii ten pasterz, który wychodzi w poszukiwaniu owcy zagubionej, mógłby rachować jak dobry handlowiec: kiedy zagubi się jedna z dziewięćdziesięciu dziewięciu – to nie ma problemu - wystarczy zwykły bilans zysków i strat, i spokojnie można iść naprzód. Ale ten, kto ma serce pasterza, wychodzi, by szukać tej owcy, aż ją znajdzie, i wtedy wyprawia ucztę, jest radosny” - powiedział Franciszek.

Papież podkreślił, że radością Kościoła jest wychodzenie i poszukiwanie braci i sióstr, którzy są daleko. Wówczas staje się on matką, staje się płodny. Natomiast kiedy zamyka się w sobie samym, nawet gdyby był świetnie zorganizowany, ale brakowałoby w nim radości, świętowania, pokoju, to staje się zniechęconym, lękliwym, smutnym Kościołem, który jest bardziej muzeum, basztą obronną niż matką. Natomiast radością Kościoła jest rodzenie, wyjście ze swych ograniczeń, aby dawać życie, poszukiwać owiec zagubionych, radością Kościoła jest właśnie czułość pasterza, czułość matki – zaznaczył ojciec święty.

„Niech Pan obdarzy nas łaską pracowania, bycia chrześcijanami radosnymi w płodności Matki Kościoła i zachowa nas od popadania w postawę chrześcijan smutnych, niecierpliwych, zniechęconych, lękliwych, którzy w Kościele mają wszystko doskonałe, ale nie mają «dzieci», Niech Pan nas pocieszy pociechą Kościoła-matki, wychodzącej ze swoich ograniczeń, i pocieszy nas pociechą czułości i miłosierdzia Jezusa oraz Jego miłosierdziem w przebaczeniu grzechów” - zakończył swoją homilię Franciszek.

Więcej artykułów…